Post w formie wpisu na blogu, jak i post z powodu braku jakiejkolwiek rozrywki i czerpania przyjemności z życia.. Ostatnio nie robię nic innego jak tylko szukam ofert last minute, czytam materiał do pracy licencjackiej i siedzę w domu. Nie chodzę do kina, na wystawy (jakbym kiedykolwiek chodziła ;d), nie wychodzę ze znajomymi, nie wychodzę na rower, nie uprawiam sportu (to samo jak wyżej)... czas mija, dzień za dniem, a ja nie mam ani napisanej pracy licencjackiej, ani zarezerwowanej wycieczki do Grecji. Tak właśnie, Grecja nam się zamarzyła w tym roku, z resztą od dawna o niej myślałam i zawsze chciałam zwiedzić chociaż kawałek. Naturalnie na najpiękniejsze kurorty - Santorini, Zakhyntos, Ios, Kreta - nas nie stać, dlatego szukamy w innych rejonach, a i tak wyboru nie ma...albo biuro zawali, albo hotel ma opinie skutecznie zniechęcające... I tak to od miesiąca nic nie mogę wybrać. Przygniata mnie to, chciałabym już mieć spokój i wiedzieć, że za tydzień będę spakowana i gotowa do wylot...