Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Kolejny stracony dzień

Czy można mówić o straconych dniach? Czy to ma sens? Czyż nie powinnam być tak, że żaden dzień nie jest straconym..każdy jeden dzień jest ważny, jest darem od Boga, powinien być przeżyty, wykorzystany, od rana do wieczora spełniony. Tymczasem ja dziś cały dzień zmarnowałam, połowę na sen, resztę na siedzenie w internecie i próbę ogarnięcia ile mam do ogarnięcia i zaczęcia czegoś, ale skończyło się na niczym. Zrobiłam jedno zadanie, a miałam ich conajmniej 10... Popełniłam błąd bo wczoraj poszłam spać o 1 w nocy. Nie nastawiłam budzika, obudziłam się prawie naturalnie dzięki M.pamiętam, że mi się śnił, odwoził mnie do pracy i żegnaliśmy, a on trzymał na rękach trzy psiaki i nie mogłam się zdecydować czy zostać z nimi czy biec do pracy. I tak powoli sama się rozbudzałam, aż przyszedł sms od M.i się obudziłam o godzinie 11:45..rany, ile ja mogę spać! Podniosłam się, przewietrzyłam, i po godzinie mnie zmogło, poszłam dalej spać. Nastawiłam budzik, miało być tylko pół godziny dla orzeźwieni...

12.11.2015

W nocy wpadłam na pomysł, że stanę się dla M. na jedną noc inną kobietą, spróbuję jakoś rozpalić naszą miłość, związek, rozpalę erotycznie. Plan jest następujący: -muszę wyszukać tani hotel, musi być wystarczająco elegancki żebyśmy czuli się lepiej i bardziej wyjątkowo niż w warunkach domowych, czyli nie może być to malutki pokój z obskurnym, tanim, prlowskim wnętrzem. do 100zł za noc za 2 osoby, nie daleko od centrum -kupić szampana żeby się czymś zaprawić i rozkręcić (do 60zł jeśli się uda jakiegoś dobrego znaleźć) -piękna bielizna (komplet do 80zł, pas do pończoch i pończochy) -nowe, klasyczne czarne szpilki (100-150zł? max!) -prosta sukienka, ale sexy -ustalić datę kiedy razem będziemy mieć wolny wieczór, a na drugi dzień wolne -przygotować się fizycznie - rozciąganie codziennie, co 2 dzień trening secret czy coś z Chodakowskiej -nastawiać się psychicznie, myśleć o tym Podsumowując, finansowo muszę mieć: 300-350zł na taką przyjemność, najlepiej ogarnąć wszystko etapami i ...

27.10.2015

Kochany pamiętniczku.. Tak dziś jadąc do pracy postanowiłam pisać codziennie, dla oczyszczenia umysłu, czy się uda nie wiem, ciężko mi to przychodzi. Mam taki bajzel w głowie, że nawet ciężko pisać..Ale opiszę dzisiejszy dzień: Pobudka o godzinie 05:55, słońce już wstało, a ja czuję się jakbym miała zaraz zejść na zawał serca, oczy otwieram siłą i kręci mi się w głowie, podnoszę się z przymusu i zbieram się do pracy. Wychodzę za późno, wsiadam w zły autobus w Centrum, przez to nie wyrabiam się na autobus do pracy i wpadam na miejsce spóźniona o 10 minut. Po drodze dzwoni M, swoim cudownym głosem życzy mi miłego dnia, a ja mówię całkiem bez ciepła w głosie, jakby mi przeszkadzał. Czy to dlatego, że byłam w miejscu publicznym? Nie lubię tak rozmawiać przez telefon, czuję się jakby wszyscy mnie podsłuchiwali i oceniali, że gadam głupoty. Nigdy nie potrafię mówić czule i z radością w głosie, potrafię to tylko w myślach. Może powinnam zacząć to ćwiczyć coby mi aktorzenie lepiej wychodziło...

Zapiski nocne 24.10.2015

-plan pielegnacji -organizacja nauki -sprawy studiów -lekarze Muszę zacząć żyć sama, niezależnie od kogokolwiek.  Przestać się przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu, a przede wszystkim być szczęśliwa sama ze sobą, oto przepis na sukces. Skończyć z zazdrością i niepewnością.. skończyć ze złym postrzeganiem siebie. Piszę tak dlatego, że odkąd jestem z M. przeżywam straszną wojnę w głowie. Nie wiem czy go kocham, pewnie to znaczy, że nie, ale jednak nie chcę być bez niego. Mimo, że moje życie wcale nie wywróciło się pozytywnie do góry nogami przez niego. Nie tego oczekiwałam, miało być inaczej, ale ten związek powstał (w mojej głowie) na siłę, z desperacji, z niechęci do dalszych poszukiwań, z obawy, że to może być ostatnia osoba, która będzie chcciała mnie pokochać. Poddałam się bo byłam tak pusta, że już nie wierzyłam sama w siebie i swoje szczęście. Myślałam, że związek to lek na całe zło i będzie pięknie..że stworzę sobie swoje wymarzone życie jak z obrazka. Tymczasem,...

środowe narzekanie

Życie chyba nie jest dla mnie. Sytuacja jest beznadziejna, bez dobrego rozwiązania. Rozchodzi się teraz przede wszystkim o moje wykształcenie wyższe, otóż, prawdopodobnie skreślono mnie z listy studentów..powinnam już mieć tytuł magistra, a nie skończyłam jeszcze studiów licencjackich, i teraz gdy byłam już tak blisko mogę wszystko stracić i dostać odmowę. Podejrzewam tak tylko dlatego, że nie widzę w systemie przedłużonego okresu rozliczenia, od jutra nie jestem studentką, jeśli nic się nie zmieni chyba skończę ze swoim życiem. Powinnam jutro zadzwonić do dziekanatu żeby to wyjaśnić, ale jak na razie przeżywam mały atak serca i atak paniki, potwornie się boję, a jednocześnie nic nie czuję... jak to możliwe? Ostatnie parę lat obojętności na życie i wszelkie obowiązki, ambicję i dążenia zrobiło swoje. Jestem okaleczona, niezdolna do wzruszeń i odczuwania czegokolwiek znaczącego. Nie rozumiem jak to możliwe, nigdy nie spodziewałam się, że mogę być w takim stanie. Jednak to przyszło samo,...

A ja słucham rock'a

Najczęściej Jimiego Hendrixa, The Doors i Cream, ale uwielbiam też Santanę albo dobre polskie zespoły jak Dżem lub Hey, chociaż i tak różnie mi w duszy gra.  Założyłam ten blog już kilka dni temu, istniał sobie w przestrzeni elektronicznej jakiś czas zanim zaczęłam cokolwiek pisać, bo miałam tak wiele do napisania, że nie napisałam nic. Zawsze kiedy zabieram się do działania nastaje w mojej głowie jedna, wielka pustka. Tym razem również, piszę dla zabicia czasu. Przeglądając sklepy internetowe z bielizną i wsuwając kolejną tabliczkę Milki, planuję imieniny mojego M. i całkiem przyziemne sprawy, jak przykładowo dalsza część wieczoru, którą muszę spędzić na *odkurzaniu *prasowaniu *myciu podłóg. Wymarzony wieczór..Żeby nie było słucham sobie Schuberta, co by poczuć trochę wzniosłości w tym życiu, skoncentrować się itd. Niedawno odkryłam tego kompozytora, znaczy się moją miłość do niego, chwilowo odstawiłam Hendrixa, Claptona i resztę legend rock'a na rzecz muzyki klasycznej. To ch...