Przejdź do głównej zawartości

27.10.2015

Kochany pamiętniczku..
Tak dziś jadąc do pracy postanowiłam pisać codziennie, dla oczyszczenia umysłu, czy się uda nie wiem, ciężko mi to przychodzi. Mam taki bajzel w głowie, że nawet ciężko pisać..Ale opiszę dzisiejszy dzień:
Pobudka o godzinie 05:55, słońce już wstało, a ja czuję się jakbym miała zaraz zejść na zawał serca, oczy otwieram siłą i kręci mi się w głowie, podnoszę się z przymusu i zbieram się do pracy. Wychodzę za późno, wsiadam w zły autobus w Centrum, przez to nie wyrabiam się na autobus do pracy i wpadam na miejsce spóźniona o 10 minut. Po drodze dzwoni M, swoim cudownym głosem życzy mi miłego dnia, a ja mówię całkiem bez ciepła w głosie, jakby mi przeszkadzał. Czy to dlatego, że byłam w miejscu publicznym? Nie lubię tak rozmawiać przez telefon, czuję się jakby wszyscy mnie podsłuchiwali i oceniali, że gadam głupoty. Nigdy nie potrafię mówić czule i z radością w głosie, potrafię to tylko w myślach. Może powinnam zacząć to ćwiczyć coby mi aktorzenie lepiej wychodziło i bym się mocniej w ten związek wczuła?
8 godzin w pracy, męka, stres, uczucie niesprawiedliwości generalnie na świecie i odczłowieczenia, skąd to się bierze w ludziach, że traktują drugiego jak wroga z innej planety? Zero szacunku, kultury, rzeczowej komunikacji..tylko pani mi załatwi to i to, ja żądam tego i tamtego bo jestem durnym bucem z korpo i mi się należy bo moja firma za to płaci.. ciśnienie rośnie chociaż nie czuję tego fizycznie, oczy się zamykają, ręce opadają.
Wychodzę z pracy 10 minut później i wracam do Centrum, kolejna rozmowa w autobusie z M przez telefon, i mówię jak jakiś robot bez uczuć, jakbym rozmawiała z kolejnym nadętym pacjentem, bez przejęcia. Szybki "obiad" w McDonalds i czekam na moją Anię, idziemy na kawę. Trochę nie wiem co do mnie mówi, nie dociera do mnie zbyt dużo, ale opowiadam jej sporo o M i o moim podejściu do związku. Próbuję uzyskać jakąś poradę, tylko od przyjaciółki bez żadnego doświadczenia z mężczyznami nie mogę tego oczekiwać, dlatego moje cierpienie zostało wylane lecz nie ukojone. Mimo wszystko poczułam lekką ulgę, że mogłam się wygadać przy kimś kto mnie zrozumie, wypić kawę i posiedzieć w ciepełku w sympatycznym towarzystwie. Zleciało bardzo szybko, pożegnałyśmy się, każda w swoją stronę. Zaplanowałyśmy, że za 2 tygodnie widzimy się na kolacji i będziemy upijać się winem i rozpoczynać rewolucję w naszych życiach, no bo to tak dłużej nie może być przecież nie? Chcemy zarabiać więcej, być bardziej kochane, szczęśliwe, zadbane, sexy, te sprawy. Ania mnie motywuje swoim zapałem do biegania, i chociaż ja nie mam konieczności, to będę ćwiczyć żeby się lepiej czuć.
W drodze powrotnej jeszcze zaliczyłam rozmowę przez tel z Simi, weszłam do domu, dzwonię do M, nie odbiera, oddzwania po kilkunastu minutach żeby mi powiedzieć, że nie będzie ze mną rozmawiał i wraca do leniuchowania. Brak komentarza.
Maluję paznokcie, jedna warstwa czerwonego lakieru jest gorsza niż brak lakieru, ale już trudno, nie zmywam, idę spać, a ta jedna warstwa i tak się wyciśnie na poduszce...
I taki to był zwykły, szary dzień.
Dobranoc.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

lek

Pierwszy dzień w pracy po urlopie...i na dzień dobry siedzę na innym stanowisku niż swoje, w naszym dziale dziś sprzątanie i nie można się w spokoju rozłożyć. Szukam więc miejsca odludnego, ciepłego, przy oknie- JEST! Siedzę zadowolona, że będę sama,ale jednak radość nie trwa zbyt długo. Po godzinie przychodzi i siada w tym samym rzędzie dziewucha, której nie znoszę. Jest lesbijką, ale to nie powód mojej antypatii. Sama nie wiem czemu to nadmieniam, czy to źle? Czy próbuję ją podświadomie przedstawić w złym świetle? Czy mam coś do lesbijek/gejów? Najprawdopodobniej tak. Jednak wracając do tematu, nie lubię jej towarzystwa, nawet nie mówi mi "cześć" a kilka razy czegoś ode mnie chciała i rozmawiałyśmy, byłyśmy też razem na imprezie firmowej, a ona udaje, że mnie nie zna. Sama jest bardzo niska, nieatrakcyjna, chyba niedawno rozstała się z dziewczyną. Ciągle komentuje mój wysoki wzrost i jest bardzo chamska, prostolinijna, mówi prosto z mostu, nie przejmuje się tym, że jest w ...

A ja słucham rock'a

Najczęściej Jimiego Hendrixa, The Doors i Cream, ale uwielbiam też Santanę albo dobre polskie zespoły jak Dżem lub Hey, chociaż i tak różnie mi w duszy gra.  Założyłam ten blog już kilka dni temu, istniał sobie w przestrzeni elektronicznej jakiś czas zanim zaczęłam cokolwiek pisać, bo miałam tak wiele do napisania, że nie napisałam nic. Zawsze kiedy zabieram się do działania nastaje w mojej głowie jedna, wielka pustka. Tym razem również, piszę dla zabicia czasu. Przeglądając sklepy internetowe z bielizną i wsuwając kolejną tabliczkę Milki, planuję imieniny mojego M. i całkiem przyziemne sprawy, jak przykładowo dalsza część wieczoru, którą muszę spędzić na *odkurzaniu *prasowaniu *myciu podłóg. Wymarzony wieczór..Żeby nie było słucham sobie Schuberta, co by poczuć trochę wzniosłości w tym życiu, skoncentrować się itd. Niedawno odkryłam tego kompozytora, znaczy się moją miłość do niego, chwilowo odstawiłam Hendrixa, Claptona i resztę legend rock'a na rzecz muzyki klasycznej. To ch...

Nie znoszę się uczyć

Tak już mam, jestem ambitna tylko w środku, nie umiem przełożyć tego na działania. Bardzo łatwo się zniechęcam. Mam nerwicę, wszystko mi przeszkadza, dekoncentruje. Wnerwia mnie otoczenie, towarzystwo w domu, hałas za oknem, głód, chęć na papierosa. Wiem, że najgorzej jest zacząć i nie stresować się, zawsze mnie to dopada. Jest mi bardzo ciężko, chciałabym umieć się uczyć, skupić, myśleć logicznie, obudzić do działania. Rozbija mnie nadmiar informacji, kiedy tylko mam dostęp do internetu moja motywacja przestaje istnieć. Skaczę ze strony na stronę, jak wariatka, szukam informacji, szukam szukam i zapisuję na później, i nigdy do tego nie wracam. Mam taką bazę wiedzy, a wcale z niej nie korzystam. Jestem cholernie znerwicowana.. nie wiem jak to opanować. Muszę się odciąć od internetu, przestać szukać.