Pierwszy dzień w pracy po urlopie...i na dzień dobry siedzę na innym stanowisku niż swoje, w naszym dziale dziś sprzątanie i nie można się w spokoju rozłożyć. Szukam więc miejsca odludnego, ciepłego, przy oknie- JEST! Siedzę zadowolona, że będę sama,ale jednak radość nie trwa zbyt długo. Po godzinie przychodzi i siada w tym samym rzędzie dziewucha, której nie znoszę. Jest lesbijką, ale to nie powód mojej antypatii. Sama nie wiem czemu to nadmieniam, czy to źle? Czy próbuję ją podświadomie przedstawić w złym świetle? Czy mam coś do lesbijek/gejów? Najprawdopodobniej tak. Jednak wracając do tematu, nie lubię jej towarzystwa, nawet nie mówi mi "cześć" a kilka razy czegoś ode mnie chciała i rozmawiałyśmy, byłyśmy też razem na imprezie firmowej, a ona udaje, że mnie nie zna. Sama jest bardzo niska, nieatrakcyjna, chyba niedawno rozstała się z dziewczyną. Ciągle komentuje mój wysoki wzrost i jest bardzo chamska, prostolinijna, mówi prosto z mostu, nie przejmuje się tym, że jest w pracy i w dodatku klnie jak szewc. Jej towarzystwo psuje mi humor, chciałam spędzić miło i spokojnie pierwszy dzień po urlopie, poczytać i nie słuchać jej głupot. Nie udało się. Wybrałam złe miejsce. Moja wina.
Całe 8 godzin siedziałam poirytowana i wkurzona, samą pracą i towarzystwem, a także tęsknotą do mojego M. Okropna, bolącą tęsknota, zupełnie jakbyśmy się rok nie widzieli, a nie minęły nawet 24 godziny. Dawno tak nie tęskniłam...to chyba przez nasze wspólne wakacje i bycie razem przez całą dobę, cały tydzień. Tęskniłam za zapachem, uśmiechem, ciałem, oczami, głosem, ciepłem, delikatnością. Aż nadeszła 15:00 i zobaczyłam, że przyjechał mnie odebrać, moje kochanie! Jak dobrze widzieć ukochaną osobę po beznadziejnym dniu. Lek na całe zło!
Komentarze
Prześlij komentarz