Życie chyba nie jest dla mnie. Sytuacja jest beznadziejna, bez dobrego rozwiązania. Rozchodzi się teraz przede wszystkim o moje wykształcenie wyższe, otóż, prawdopodobnie skreślono mnie z listy studentów..powinnam już mieć tytuł magistra, a nie skończyłam jeszcze studiów licencjackich, i teraz gdy byłam już tak blisko mogę wszystko stracić i dostać odmowę. Podejrzewam tak tylko dlatego, że nie widzę w systemie przedłużonego okresu rozliczenia, od jutra nie jestem studentką, jeśli nic się nie zmieni chyba skończę ze swoim życiem. Powinnam jutro zadzwonić do dziekanatu żeby to wyjaśnić, ale jak na razie przeżywam mały atak serca i atak paniki, potwornie się boję, a jednocześnie nic nie czuję... jak to możliwe? Ostatnie parę lat obojętności na życie i wszelkie obowiązki, ambicję i dążenia zrobiło swoje. Jestem okaleczona, niezdolna do wzruszeń i odczuwania czegokolwiek znaczącego. Nie rozumiem jak to możliwe, nigdy nie spodziewałam się, że mogę być w takim stanie. Jednak to przyszło samo,...