Najczęściej Jimiego Hendrixa, The Doors i Cream, ale uwielbiam też Santanę albo dobre polskie zespoły jak Dżem lub Hey, chociaż i tak różnie mi w duszy gra.
Założyłam ten blog już kilka dni temu, istniał sobie w przestrzeni elektronicznej jakiś czas zanim zaczęłam cokolwiek pisać, bo miałam tak wiele do napisania, że nie napisałam nic. Zawsze kiedy zabieram się do działania nastaje w mojej głowie jedna, wielka pustka. Tym razem również, piszę dla zabicia czasu. Przeglądając sklepy internetowe z bielizną i wsuwając kolejną tabliczkę Milki, planuję imieniny mojego M. i całkiem przyziemne sprawy, jak przykładowo dalsza część wieczoru, którą muszę spędzić na *odkurzaniu *prasowaniu *myciu podłóg. Wymarzony wieczór..Żeby nie było słucham sobie Schuberta, co by poczuć trochę wzniosłości w tym życiu, skoncentrować się itd. Niedawno odkryłam tego kompozytora, znaczy się moją miłość do niego, chwilowo odstawiłam Hendrixa, Claptona i resztę legend rock'a na rzecz muzyki klasycznej. To chyba za sprawą mojego M. który mnie taką wrażliwością zaraża.
A tymczasem mama zaserwowała mi grillowany schab z sosem tzatiki i tradycyjnie kajzerkę, dlatego zamierzam to wsunąć raz dwa, a następnie zabrać się za domowe obowiązki.
Tym nijakim wstępem rozpoczęłam, mam nadzieję, aktywne blogowanie, dla własnych potrzeb uzewnętrzniania się i ćwiczenia swoich zdolności.
Bisou bisou xx
Komentarze
Prześlij komentarz