Był sobie romantyczny, walentynkowy wieczór (nie żebyśmy planowali, ale M miał szał walentynkowy i obdarzył mnie kartą z serduchem i zestawem bielizny Intimissimi), masaż... M ostatnio często masował mi szyję i tym razem stwierdził, że mam guza na szyi. Mam go faktycznie, sama też wyczuwam, ale nie boli. Nic się nie dzieje. Na razie nie mam czasu na poważne rozkminy na ten temat. Jednak pomyślałam sobie nieśmiało - a może to rak?! I tutaj mogę zagwarantować wszystkim zaskoczenie: jak cudownie, że mam raka! Jakie to byłoby piękne. Przyznam, że odkąd pracuję na uczelni (czyli już rok) myślałam sobie często tak: "ile ja bym dała za ciężką, śmiertelną chorobę. mam dosyć życia, chcę leżeć w łóżku i nie musieć chodzić do pracy, a mam tylko depresję" Szczerze, takie miałam myśli od długiego czasu. Ekhm...no przyznam, że miałam równie dużo, lub właściwie więcej myśli na temat wymarzonej wygranej w LOTTO, która w o wiele przyjemniejszy sposób umożliwiłaby odejście z pracy i święty s...