Kochany pamiętniczku.. Tak dziś jadąc do pracy postanowiłam pisać codziennie, dla oczyszczenia umysłu, czy się uda nie wiem, ciężko mi to przychodzi. Mam taki bajzel w głowie, że nawet ciężko pisać..Ale opiszę dzisiejszy dzień: Pobudka o godzinie 05:55, słońce już wstało, a ja czuję się jakbym miała zaraz zejść na zawał serca, oczy otwieram siłą i kręci mi się w głowie, podnoszę się z przymusu i zbieram się do pracy. Wychodzę za późno, wsiadam w zły autobus w Centrum, przez to nie wyrabiam się na autobus do pracy i wpadam na miejsce spóźniona o 10 minut. Po drodze dzwoni M, swoim cudownym głosem życzy mi miłego dnia, a ja mówię całkiem bez ciepła w głosie, jakby mi przeszkadzał. Czy to dlatego, że byłam w miejscu publicznym? Nie lubię tak rozmawiać przez telefon, czuję się jakby wszyscy mnie podsłuchiwali i oceniali, że gadam głupoty. Nigdy nie potrafię mówić czule i z radością w głosie, potrafię to tylko w myślach. Może powinnam zacząć to ćwiczyć coby mi aktorzenie lepiej wychodziło...