Wracając z urodzin (jeszcze) Panny S zaczęłam myśleć trochę o dawnej, odległej historii z W. Przejeżdżałam obok miejsca, w którym spędziliśmy razem jedną noc. To była noc niepewności i próby. Po długiej nieobecności bowiem, pan W pojawił się w moim życiu ponownie, zapraszając mnie do siebie, zapewne już wiedział się co się święci. Ja również wiedziałam, i pojechałam, bez wahania. To był bardzo dziwny dzień. Nie mogłam uwierzyć, że to się znowu dzieje. Pamiętam koniec roku 2010, to były 2 noce, które mnie bardzo zmieniły i wiele nauczyły, dały nauczkę na całe życie. I to naprawdę zaowocowało w przyszłości, w teraźniejszości z M. Od tamtej pory wiedziałam czego chcę i podążałam za tym, nie rozmieniając się na drobne. W. był na swój sposób moim nauczycielem. Przede wszystkim ustawił poprzeczkę bardzo wysoko dla przyszłych kandydatów. Uzmysłowił mi z kim chcę żyć, z jakim mężczyzną chcę dzielić życie. Był męski, lecz nie przesadnie. Potrafił decydować, prowadzić, kierować rozmową. Potrafi...