Przejdź do głównej zawartości

Put up a f**king fight for what you love!



Przejrzałam dziś profil na instagramie pewnej dziewczyny, znajoma znajomej. Zainspirował mnie. Ona ma coś w sobie i jest dla mnie motywacją. Motywacją jest również ten cytat wyżej, daje do myślenia, w końcu życie jest ciągłą walką, jest biegiem po złoty medal. Bez wysiłku nie ma smaku, nie ma szczęścia. Wiemy doskonale, że nic nie przychodzi łatwo, łatwo można się jedynie zawieść i zniszczyć sobie życie (co w moim przypadku już się wydarzyło, gorzej być nie może). Dlatego, jako że w życiu trzeba codziennie podejmować dobre decyzje, ja podejmuję decyzję, że już od teraz działam. Przede wszystkim chcę wyrobić sobie nawyk nieustannego działania, nietracenia czasu, inspirowania siebie, udowadniania sobie, że mogę być lepsza. Kiedyś to ja chciałabym być dla kogoś wzorem i inspiracją. Na pewno chcę być taka dla moich dzieci, przyjaciół, współpracowników. Chcę żeby rodzina była dumna, a M.doceniał mnie zawsze i szczycił się idealną partnerką (i mam nadzieję żoną!).
Pytanie brzmi: o co warto walczyć? Co takiego kocham o co chcę walczyć? Jak prowadzić walkę? Co jest wrogiem? Jak znaleźć siłę?
Warto walczyć o swoje marzenia i dobre życie. O dobre wykształcenie, wiedzę dla siebie, rozwój. Walczyć o podróżowanie, zwiedzanie świata i zdobywanie nowych doświadczeń i wspaniałych wspomnień z ukochaną osobą. O bezpieczne życie, o swoje pasje - tutaj stawiam sobie cel ustalenia co jest moją pasją, co chciałabym robić w wolnym czasie dla wyrażenia swoich zainteresowań, energii, żywiołu? Wstępnie mogę wytypować, że uwielbiam kino(muszę jednak oglądać więcej i poczytać), windsurfing (jest drogi, ale to cudowny sport!), na pewno roweru nigdy nie odstawię, zdrowe odżywianie/dietetyka, wystrój wnętrz, własny biznes (kwiaciarnia, showroom? Cokolwiek własnego)
Jak prowadzić walkę? Każdego dnia pokonując swoje słabości, wątpliwości. Moim wrogiem jestem ja sama, brak stanowczości, zapartości, siły. Dlatego walka będzie ze mną samą, z moim wewnętrznym leniem, ze złymi głosami w głowie, brakiem koncentracji. Kluczem jest dojście do systematyczności, codziennie małe kroki, codzienne przypominanie sobie swoich celów i słabości, które muszę pokonywać - bo szkoda czasu. Nie można marnować jedynego danego nam życia, a niestety każdego dnia tracimy kolejne 24 godziny (bezpowrotnie) a ile już mogłoby się wydarzyć dobrego gdyby nie ten leń i prokrastynacja? Lubię sobie mówić, że gdybym zaczęła rok temu, już byłabym milion kroków bliżej celu, a odkładanie wszystkiego na później to jest nieskończone odkładanie i nie robienie niczego.
Ważne jest też przywiązanie do iphone'a i FOMO. Ten telefon miał być moim narzędziem, pomocą, ułatwiać komunikację, sprawić, że będę częściej kontaktować się ze znajomymi. A tymczasem ja tylko biernie obserwuję ich w social media, nie odzywam się, w ogóle nie wchodzę w żadne interakcje bo zawsze myślę sobie, że i tak nie mam dla nikogo czasu. A miałabym go gdybym nie przesiadywała tyle w internecie, bo z takiego siedzenia nic nie wynika.. Już nie mogę dłużej się pogrążać, a później marudzić. Koniec z tym. Idę spać i chcę pamiętać jutro rano o swoich postanowieniach. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

lek

Pierwszy dzień w pracy po urlopie...i na dzień dobry siedzę na innym stanowisku niż swoje, w naszym dziale dziś sprzątanie i nie można się w spokoju rozłożyć. Szukam więc miejsca odludnego, ciepłego, przy oknie- JEST! Siedzę zadowolona, że będę sama,ale jednak radość nie trwa zbyt długo. Po godzinie przychodzi i siada w tym samym rzędzie dziewucha, której nie znoszę. Jest lesbijką, ale to nie powód mojej antypatii. Sama nie wiem czemu to nadmieniam, czy to źle? Czy próbuję ją podświadomie przedstawić w złym świetle? Czy mam coś do lesbijek/gejów? Najprawdopodobniej tak. Jednak wracając do tematu, nie lubię jej towarzystwa, nawet nie mówi mi "cześć" a kilka razy czegoś ode mnie chciała i rozmawiałyśmy, byłyśmy też razem na imprezie firmowej, a ona udaje, że mnie nie zna. Sama jest bardzo niska, nieatrakcyjna, chyba niedawno rozstała się z dziewczyną. Ciągle komentuje mój wysoki wzrost i jest bardzo chamska, prostolinijna, mówi prosto z mostu, nie przejmuje się tym, że jest w ...

A ja słucham rock'a

Najczęściej Jimiego Hendrixa, The Doors i Cream, ale uwielbiam też Santanę albo dobre polskie zespoły jak Dżem lub Hey, chociaż i tak różnie mi w duszy gra.  Założyłam ten blog już kilka dni temu, istniał sobie w przestrzeni elektronicznej jakiś czas zanim zaczęłam cokolwiek pisać, bo miałam tak wiele do napisania, że nie napisałam nic. Zawsze kiedy zabieram się do działania nastaje w mojej głowie jedna, wielka pustka. Tym razem również, piszę dla zabicia czasu. Przeglądając sklepy internetowe z bielizną i wsuwając kolejną tabliczkę Milki, planuję imieniny mojego M. i całkiem przyziemne sprawy, jak przykładowo dalsza część wieczoru, którą muszę spędzić na *odkurzaniu *prasowaniu *myciu podłóg. Wymarzony wieczór..Żeby nie było słucham sobie Schuberta, co by poczuć trochę wzniosłości w tym życiu, skoncentrować się itd. Niedawno odkryłam tego kompozytora, znaczy się moją miłość do niego, chwilowo odstawiłam Hendrixa, Claptona i resztę legend rock'a na rzecz muzyki klasycznej. To ch...

Nie znoszę się uczyć

Tak już mam, jestem ambitna tylko w środku, nie umiem przełożyć tego na działania. Bardzo łatwo się zniechęcam. Mam nerwicę, wszystko mi przeszkadza, dekoncentruje. Wnerwia mnie otoczenie, towarzystwo w domu, hałas za oknem, głód, chęć na papierosa. Wiem, że najgorzej jest zacząć i nie stresować się, zawsze mnie to dopada. Jest mi bardzo ciężko, chciałabym umieć się uczyć, skupić, myśleć logicznie, obudzić do działania. Rozbija mnie nadmiar informacji, kiedy tylko mam dostęp do internetu moja motywacja przestaje istnieć. Skaczę ze strony na stronę, jak wariatka, szukam informacji, szukam szukam i zapisuję na później, i nigdy do tego nie wracam. Mam taką bazę wiedzy, a wcale z niej nie korzystam. Jestem cholernie znerwicowana.. nie wiem jak to opanować. Muszę się odciąć od internetu, przestać szukać.