Przejdź do głównej zawartości

Wydaje Ci się, że wiesz jak połączyć obowiązki i przyjemności?

Godzina 14:26, mam 24 minuty żeby zabrać się za pracę. Jest majowe, niedzielne popołudnie, za oknem niby świeci słońce, ale wieje mocny wiatr. Rozprasza mnie i wywołuje nerwowość. Bardzo nie lubię wiatru. Nie mogę wtedy skupić się na pracy...
A co do pracy, wydaje mi się, że jeszcze jej tutaj nie opisywałam. W ogóle mam wrażenie, że moje życie jakoś ustało odkąd zmieniłam pracodawcę. Od marca jestem w zupełnie nowym miejscu, i czas tak szybko minął, kończy mi się okres próbny..a ja wciąż "w d***e" z tematem. Od początku czułam się tam raczej źle, niż dobrze i swobodnie. Nie miałam żadnego wprowadzenia do swojej roli, nikt nie wytłumaczył mi na czym polega praca i z czym się wiążę, jakie obowiązki mnie czekają, co należy do moich zadań.  Zapewne to moja wina, bo nawet o to nie pytałam. ha ha ha..jakie to śmieszne, w dzisiejszych czasach pracownik jest za wszystko odpowiedzialny, a szef tylko nawija przez telefon, plotkuje i robi wszystko tylko nie pracuje. Byłam zagubiona od samego początku. Nie wiedziałam co, jak i do kogo, a kierowniczce wydawało się, że ja to wszystko z kosmosu sobie wymyślę. Żenujące. Po tygodniu okazało się, że mam zastąpić panią, która nie wiadomo dlaczego bardzo mnie nie lubi od samego początku. Tak dla zasady jest nie miła dla mnie, stara i zgorzkniała baba. Musiałam się u niej szkolić przez 2 tygodnie. I co z tego wynikło? Masa dezinformacji, chaos w mojej głowie, brak poczucia całości, zero pojęcia jakie zadania mam wykonywać w tej pracy. Po tym jej szkoleniu nikt się nie zapytał jak było, czy wiem wszystko co mam robić? Czy w ogóle mam świadomość na czym ta praca polega? A ja się czułam jak we mgle...wszystko po omacku, przez mgłę, musiałam wszystkiego sama się domyślać. I tak przez 2 miesiące już tam siedzę, stresując się jak nigdy w życiu. Na samą myśl o pójściu do pracy robi mi się słabo i stres mnie zjada. Już w niedzielę wieczorem mam natłok złych myśli i modlę się żeby wszystko się jakoś ułożyło. Naprawdę wykańcza mnie to nerwowo. Dodam, że na rozmowie kwalifikacyjnej rozmawiałyśmy o czymś innym i nie spodziewałam się, że będę robić to co robię. A tym bardziej, w życiu nie spodziewałabym się, że będę pozostawiona sama sobie. Nie wiem jak mam zdrowo do tego podejść, nie powinnam wybrzydzać, bo dobrze płacą, mam blisko, no ale ten stres i wywyższanie się "klientów" jest nieznośne. Wszyscy starzy pracownicy są bardzo niemili dla mnie, uważają, że ja "młoda i głupia, nic nie umie"... ciągle spotykam się z takim podejściem i to mnie demotywuje. Nikt nie jest tam pomocny. Wieje PRLem w podejściu pracowników do siebie i klientów. Nie wiem jak mam to rozwiązać żeby było dobrze. Na prawdę już nie mogę żyć 24 godziny na dobę tą pracą. Nigdy tak nie miałam żeby po wyjściu z pracy ciągle o niej myśleć i się stresować. Brakuje mi pewności siebie i wsparcia, zrozumienia, przewodnictwa. Myślę, że na początku jest to bardzo istotne żeby dobrze wprowadzić pracownika, który później będzie mógł być samodzielny. Nie podoba mi się to, że jestem olewana, że nikt nie sprawdza czy wszystko robię dobrze i nie oferuje mi pomocy, a wymaga nie wiadomo czego.
Ale jakoś to będzie, zawsze to nowe doświadczenie. Czy mnie zwolnią czy zostawią, wykorzystam to. Wzmocnię siebie i stanę się bardziej profesjonalną specjalistką.

Oto kilka punktów, które mogę wykonać:
1. Od razu czytać materiały, które przydadzą mi się w pracy - robić notatki i uczyć się od różnych stron swoich obowiązków
2. Szkolić się z Excela i Worda
3. Szlifować swój angielski
4. Przedstawiać się pierwsza
5. Uśmiechać się
6. Mówić głośniej i z pewnością w głosie
7. Robić codziennie plan zadań
8. Czytać wiadomości
9. Brać witaminy na koncentrację
10. Dowiadywać się!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

lek

Pierwszy dzień w pracy po urlopie...i na dzień dobry siedzę na innym stanowisku niż swoje, w naszym dziale dziś sprzątanie i nie można się w spokoju rozłożyć. Szukam więc miejsca odludnego, ciepłego, przy oknie- JEST! Siedzę zadowolona, że będę sama,ale jednak radość nie trwa zbyt długo. Po godzinie przychodzi i siada w tym samym rzędzie dziewucha, której nie znoszę. Jest lesbijką, ale to nie powód mojej antypatii. Sama nie wiem czemu to nadmieniam, czy to źle? Czy próbuję ją podświadomie przedstawić w złym świetle? Czy mam coś do lesbijek/gejów? Najprawdopodobniej tak. Jednak wracając do tematu, nie lubię jej towarzystwa, nawet nie mówi mi "cześć" a kilka razy czegoś ode mnie chciała i rozmawiałyśmy, byłyśmy też razem na imprezie firmowej, a ona udaje, że mnie nie zna. Sama jest bardzo niska, nieatrakcyjna, chyba niedawno rozstała się z dziewczyną. Ciągle komentuje mój wysoki wzrost i jest bardzo chamska, prostolinijna, mówi prosto z mostu, nie przejmuje się tym, że jest w ...

A ja słucham rock'a

Najczęściej Jimiego Hendrixa, The Doors i Cream, ale uwielbiam też Santanę albo dobre polskie zespoły jak Dżem lub Hey, chociaż i tak różnie mi w duszy gra.  Założyłam ten blog już kilka dni temu, istniał sobie w przestrzeni elektronicznej jakiś czas zanim zaczęłam cokolwiek pisać, bo miałam tak wiele do napisania, że nie napisałam nic. Zawsze kiedy zabieram się do działania nastaje w mojej głowie jedna, wielka pustka. Tym razem również, piszę dla zabicia czasu. Przeglądając sklepy internetowe z bielizną i wsuwając kolejną tabliczkę Milki, planuję imieniny mojego M. i całkiem przyziemne sprawy, jak przykładowo dalsza część wieczoru, którą muszę spędzić na *odkurzaniu *prasowaniu *myciu podłóg. Wymarzony wieczór..Żeby nie było słucham sobie Schuberta, co by poczuć trochę wzniosłości w tym życiu, skoncentrować się itd. Niedawno odkryłam tego kompozytora, znaczy się moją miłość do niego, chwilowo odstawiłam Hendrixa, Claptona i resztę legend rock'a na rzecz muzyki klasycznej. To ch...

Nie znoszę się uczyć

Tak już mam, jestem ambitna tylko w środku, nie umiem przełożyć tego na działania. Bardzo łatwo się zniechęcam. Mam nerwicę, wszystko mi przeszkadza, dekoncentruje. Wnerwia mnie otoczenie, towarzystwo w domu, hałas za oknem, głód, chęć na papierosa. Wiem, że najgorzej jest zacząć i nie stresować się, zawsze mnie to dopada. Jest mi bardzo ciężko, chciałabym umieć się uczyć, skupić, myśleć logicznie, obudzić do działania. Rozbija mnie nadmiar informacji, kiedy tylko mam dostęp do internetu moja motywacja przestaje istnieć. Skaczę ze strony na stronę, jak wariatka, szukam informacji, szukam szukam i zapisuję na później, i nigdy do tego nie wracam. Mam taką bazę wiedzy, a wcale z niej nie korzystam. Jestem cholernie znerwicowana.. nie wiem jak to opanować. Muszę się odciąć od internetu, przestać szukać.