Boże, mam tak dość...kiedy to się skończy? Kiedy będę żyć normalnie? Już dłużej tak nie mogę. Nie mogę się opanować, uspokoić, ciągle uciekam, boję się...nie mam siły żyć. Wczoraj modliłam się żeby stało mi się coś złego i żebym trafiła na długo do szpitala, byle nie iść do pracy.Tak bardzo potrzebuję odpoczynku i wyciszenia..
Co mam robić?
Boże..pomóż mi.
Potrzebuję siły i spokoju ducha. Tylko tyle.
Pomóż, błagam.
Jestem na krawędzi, takie mam wrażenie.
Chciałabym skoczyć, i skończyć to wszystko. Cała ta żenada jest nic nie warta...gdyby nie M. to już by mnie nie było.
Jak ja mam przestać? Jak to się robi? Jak się żyje normalnie?
Już nie pamiętam żadnego normalnego dnia, bez smutku i niepokoju. Nie wiem kiedy ostatni taki dzień minął...kiedy byłam dzieckiem? Kiedy żyłam beztrosko.
Boże.. może ciebie tam nie ma...jak patrzę co się dzieje, jaki żywioł niszczy świat, ludzie muszą uciekać przed huraganem, wodą...giną niewinne zwierzęta.
Już tyle zła na tym świecie...
Ciągle pokutujemy za Adama i Ewę... dlaczego?
Dlaczego ja muszę codziennie pokutować?
Dlaczego ja mam żyć?
W ogóle nie chcę żyć...nie każ mi, nie każ mnie... za co?
Moja egzystencja jest bez sensu, bez celu... już od co najmniej 4 lat.
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Jak?
Czuję okropny smutek, wstyd, upokorzenie, czuję się nic nie warta, gorsza od innych, nie mam siły, nie mam siły, nie mam siły...
Mój mózg zupełnie nie pracuje...
Tak się boję własnych myśli, nie umiem nawet siedzieć sama w ciszy, nie potrafię pozwolić swoim myślom na zakłócenie mojego pozornego spokoju...
bardzo boję się swoich myśli..one mnie zabijają.
Dlaczego nie mogę zacząć od nowa?
Dlaczego jestem tym pechowcem?
Dlaczego nie mam szans w życiu?
Zawsze tylko porażki, surowe nauczki, okropne traumy...non stop...kiedy jest dobrze, nie trwa długo, zawsze robisz mi coś złego, krzywdzisz mnie... Dlaczego?
Nie mam siły!
Błagam, przestań! Błagam!!!!!!!
Jest tylu złych ludzi na świecie, ale ty nie patrzysz ku nim, nie chcesz dać im nauczki..nie chcesz ich powstrzymać. Logicznie rozumując - ty chcesz żeby oni dalej tu żyli i wyrządzali więcej krzywdy niewinnym. Chcesz żeby niszczyli ten świat. Nie zależy ci na szczęściu dobrych ludzi..obarczach ich najgorszym, a oni nic nie zrobili... te chore dzieci, skrzywdzone zwierzęta, zgwałcone kobiety, zamordowani na wojnie ludzie... ty ich nie widzisz, nie chcesz ich widzieć. Odwracasz oczy, obdarzasz najgorszych zwyrodnialców dobrem. Obdarzasz ich łaską i ułaskawieniem. Jak to? Dlaczego?
Dlaczego oni chodzą po tym świecie?
Przecież to jest niesprawiedliwość, podłość nie do pojęcia. To jest zło, którego nie da się zrozumieć. Dajesz życie..po to by trwało w cierpieniu, nieustającym cierpieniu... dla niewinnych...
nie ma żadnej sprawiedliwości, nie ma bezpieczeństwa, nie ma normalności. Nigdy nie było. Człowiek człowiekowi przez Boga i za jego przyzwoleniem wyrządza największe zło.
Spójrz na to...nie odwracaj się.
my jesteśmy tu i cierpimy...cierpimy każdego dnia, bez powodu. W cierpieniu nie ma żadnego sensu. Nie da się tego wytłumaczyć, nie da się z tym pogodzić. Nie można tego usprawiedliwić żadną wiarą. nie można patrzeć na to optymistycznie. nie można się pocieszyć w takim cierpieniu..
Serce pęka... dusza krwawi... życie ucieka... a ty tylko patrzysz, czasem mam wrażenie, że klaszczesz..że to ci się podoba, jak człowiek się potyka.
Po co nas stworzyłeś? Po co dałeś nam świadomośc? Po co nam taka siła...taka inteligencja..Zło wygrywa...jesteśmy wszyscy źli...zło zalewa nasz świat..nie ma sensu dawać nowego życia. nie ma sensu. naprawdę... już wystarczy..już matka ziemia nie może tego znieść i sama chce nas zmieść, chce się nas pozbyć. a ty nadal swoje...
Dlaczego?
No nie mam siły.nie wiem co będzie dalej..jest jeszcze wcześnie. Jeśli każesz mi żyć jeszcze dzień to będzie to kolejny jeszcze bardziej wypełniony cierpieniem dzień. Nie każ mi cierpieć za to, że dałeś mi życie..
Zobacz jaki to absurd.
Dałeś życie, po to by było cierpieniem.
Dałeś cierpienie.
Dałeś ból, nie życie.
Dałeś smutek, niepokój, płacz...
Dałeś zło...
Albo wcale cię nie ma... bo to niemożliwe, żeby ktoś kto jest nazywany miłością tak krzywdził...
nie mogę tego pojąć, nie mogę tego wytrzymać
nie mogę tego nawet wyrazić odpowiednimi słowami...
Chopin przyszedł na ten świat. Stworzył cudowną muzykę, poezję...stworzył piękno. Dał ludziom szczęście. Odszedł i pozostawił nam to. Jest na zawsze w naszej pamięci. I nikt nie może się nie zgodzić...
Dlaczego i ja, i Chopin musieliśmy żyć na tym świecie..dlaczego mogliśmy poznać jego piękno, żeby później tak cierpieć i żałować swojego życia?
Skąd to zło się bierze?
Dlaczego nie można go powstrzymać?
Dlaczego?
Jedyne pytanie w historii ludzkości, które jest tak przerażające, i na które rzadko można odpowiedzieć...DLACZEGO?
Właściwie sama nie wiem czy znanie odpowiedzi w czymkolwiek by mi pomogło.
Nadal nie chce mi się żyć.
Nie mogę przecierpieć tego, że całe moje życie do tej pory było tak marne, tak wiele dałeś mi zmarnować, tak bardzo mnie skrzywdziłeś, na samym początku...od urodzenia dbałeś, abym nieustannie cierpiała..codziennie...
to jest okropne, to jest bestialskie..to nie jest boskie, to jest najgorsze zło.
Mam dość, daj mi spokój. Daj mi nie cierpieć...daj mi czuć spokój i dobro. Powiedz mi co mam zrobić? Pokaż mi w którą stronę mam spojrzeć.
Ale ja już nie mam siły.
Wyczerpałeś ją. Zdecydowanie.
Pozbawiłeś mnie jej.
Zapomniałeś, że mam całe życie przed sobą?
Życie, które mogłoby być piękne gdyby nie twoje okrucieństwo?
Jak ci z tym jest?
jesteś gdzieś tam...w przestrzeni..nie czujesz, nie widzisz, nie masz ciała..nie masz serca..nie istniejesz naprawdę. nie ma cię.
dlaczego my nie możemy być wolni?
dlaczego ja nie mogę być wolna?
Co mam robić?
Boże..pomóż mi.
Potrzebuję siły i spokoju ducha. Tylko tyle.
Pomóż, błagam.
Jestem na krawędzi, takie mam wrażenie.
Chciałabym skoczyć, i skończyć to wszystko. Cała ta żenada jest nic nie warta...gdyby nie M. to już by mnie nie było.
Jak ja mam przestać? Jak to się robi? Jak się żyje normalnie?
Już nie pamiętam żadnego normalnego dnia, bez smutku i niepokoju. Nie wiem kiedy ostatni taki dzień minął...kiedy byłam dzieckiem? Kiedy żyłam beztrosko.
Boże.. może ciebie tam nie ma...jak patrzę co się dzieje, jaki żywioł niszczy świat, ludzie muszą uciekać przed huraganem, wodą...giną niewinne zwierzęta.
Już tyle zła na tym świecie...
Ciągle pokutujemy za Adama i Ewę... dlaczego?
Dlaczego ja muszę codziennie pokutować?
Dlaczego ja mam żyć?
W ogóle nie chcę żyć...nie każ mi, nie każ mnie... za co?
Moja egzystencja jest bez sensu, bez celu... już od co najmniej 4 lat.
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Jak?
Czuję okropny smutek, wstyd, upokorzenie, czuję się nic nie warta, gorsza od innych, nie mam siły, nie mam siły, nie mam siły...
Mój mózg zupełnie nie pracuje...
Tak się boję własnych myśli, nie umiem nawet siedzieć sama w ciszy, nie potrafię pozwolić swoim myślom na zakłócenie mojego pozornego spokoju...
bardzo boję się swoich myśli..one mnie zabijają.
Dlaczego nie mogę zacząć od nowa?
Dlaczego jestem tym pechowcem?
Dlaczego nie mam szans w życiu?
Zawsze tylko porażki, surowe nauczki, okropne traumy...non stop...kiedy jest dobrze, nie trwa długo, zawsze robisz mi coś złego, krzywdzisz mnie... Dlaczego?
Nie mam siły!
Błagam, przestań! Błagam!!!!!!!
Jest tylu złych ludzi na świecie, ale ty nie patrzysz ku nim, nie chcesz dać im nauczki..nie chcesz ich powstrzymać. Logicznie rozumując - ty chcesz żeby oni dalej tu żyli i wyrządzali więcej krzywdy niewinnym. Chcesz żeby niszczyli ten świat. Nie zależy ci na szczęściu dobrych ludzi..obarczach ich najgorszym, a oni nic nie zrobili... te chore dzieci, skrzywdzone zwierzęta, zgwałcone kobiety, zamordowani na wojnie ludzie... ty ich nie widzisz, nie chcesz ich widzieć. Odwracasz oczy, obdarzasz najgorszych zwyrodnialców dobrem. Obdarzasz ich łaską i ułaskawieniem. Jak to? Dlaczego?
Dlaczego oni chodzą po tym świecie?
Przecież to jest niesprawiedliwość, podłość nie do pojęcia. To jest zło, którego nie da się zrozumieć. Dajesz życie..po to by trwało w cierpieniu, nieustającym cierpieniu... dla niewinnych...
nie ma żadnej sprawiedliwości, nie ma bezpieczeństwa, nie ma normalności. Nigdy nie było. Człowiek człowiekowi przez Boga i za jego przyzwoleniem wyrządza największe zło.
Spójrz na to...nie odwracaj się.
my jesteśmy tu i cierpimy...cierpimy każdego dnia, bez powodu. W cierpieniu nie ma żadnego sensu. Nie da się tego wytłumaczyć, nie da się z tym pogodzić. Nie można tego usprawiedliwić żadną wiarą. nie można patrzeć na to optymistycznie. nie można się pocieszyć w takim cierpieniu..
Serce pęka... dusza krwawi... życie ucieka... a ty tylko patrzysz, czasem mam wrażenie, że klaszczesz..że to ci się podoba, jak człowiek się potyka.
Po co nas stworzyłeś? Po co dałeś nam świadomośc? Po co nam taka siła...taka inteligencja..Zło wygrywa...jesteśmy wszyscy źli...zło zalewa nasz świat..nie ma sensu dawać nowego życia. nie ma sensu. naprawdę... już wystarczy..już matka ziemia nie może tego znieść i sama chce nas zmieść, chce się nas pozbyć. a ty nadal swoje...
Dlaczego?
No nie mam siły.nie wiem co będzie dalej..jest jeszcze wcześnie. Jeśli każesz mi żyć jeszcze dzień to będzie to kolejny jeszcze bardziej wypełniony cierpieniem dzień. Nie każ mi cierpieć za to, że dałeś mi życie..
Zobacz jaki to absurd.
Dałeś życie, po to by było cierpieniem.
Dałeś cierpienie.
Dałeś ból, nie życie.
Dałeś smutek, niepokój, płacz...
Dałeś zło...
Albo wcale cię nie ma... bo to niemożliwe, żeby ktoś kto jest nazywany miłością tak krzywdził...
nie mogę tego pojąć, nie mogę tego wytrzymać
nie mogę tego nawet wyrazić odpowiednimi słowami...
Chopin przyszedł na ten świat. Stworzył cudowną muzykę, poezję...stworzył piękno. Dał ludziom szczęście. Odszedł i pozostawił nam to. Jest na zawsze w naszej pamięci. I nikt nie może się nie zgodzić...
Dlaczego i ja, i Chopin musieliśmy żyć na tym świecie..dlaczego mogliśmy poznać jego piękno, żeby później tak cierpieć i żałować swojego życia?
Skąd to zło się bierze?
Dlaczego nie można go powstrzymać?
Dlaczego?
Jedyne pytanie w historii ludzkości, które jest tak przerażające, i na które rzadko można odpowiedzieć...DLACZEGO?
Właściwie sama nie wiem czy znanie odpowiedzi w czymkolwiek by mi pomogło.
Nadal nie chce mi się żyć.
Nie mogę przecierpieć tego, że całe moje życie do tej pory było tak marne, tak wiele dałeś mi zmarnować, tak bardzo mnie skrzywdziłeś, na samym początku...od urodzenia dbałeś, abym nieustannie cierpiała..codziennie...
to jest okropne, to jest bestialskie..to nie jest boskie, to jest najgorsze zło.
Mam dość, daj mi spokój. Daj mi nie cierpieć...daj mi czuć spokój i dobro. Powiedz mi co mam zrobić? Pokaż mi w którą stronę mam spojrzeć.
Ale ja już nie mam siły.
Wyczerpałeś ją. Zdecydowanie.
Pozbawiłeś mnie jej.
Zapomniałeś, że mam całe życie przed sobą?
Życie, które mogłoby być piękne gdyby nie twoje okrucieństwo?
Jak ci z tym jest?
jesteś gdzieś tam...w przestrzeni..nie czujesz, nie widzisz, nie masz ciała..nie masz serca..nie istniejesz naprawdę. nie ma cię.
dlaczego my nie możemy być wolni?
dlaczego ja nie mogę być wolna?
Komentarze
Prześlij komentarz