Co wtedy? Szukasz porady u innych, ale to twoje życie i ty powinnaś decydować jak nim pokierować. Ale jesteś zagubiona i nie wiesz, w którą stronę pójść. Świat wiruje, setki pomysłów na raz, z których żadnego nie potrafisz zatrzymać, rozwinąć. Chce ci się płakać i wyć do Księżyca, biec w stronę Słońca i czuć się wolna. Tyle. Nie bierzesz, bo nigdy nie brałaś odpowiedzialności za swoje życie, chociaż wszyscy krzyczą, że tak trzeba. Nigdy nie ma idealnego momentu żeby zacząć. Wiele razy słyszałam, że ten moment jest teraz. Trzeba jedynie się odważyć i wykonać pierwszy krok. Konieczna jest zmiana myślenia. Odwaga i pewność siebie - dwie kluczowe cechy. Akurat u mnie ich ani widu, ani słychu. Po prostu totalny chill i olewactwo. Życie z dnia na dzień, bez celu i przywiązania do swojej wizji życia. Co innego myślę, co innego robię i pokazuję innym. Nic dziwnego, że mało mam przyjaciół.
Pierwszy dzień w pracy po urlopie...i na dzień dobry siedzę na innym stanowisku niż swoje, w naszym dziale dziś sprzątanie i nie można się w spokoju rozłożyć. Szukam więc miejsca odludnego, ciepłego, przy oknie- JEST! Siedzę zadowolona, że będę sama,ale jednak radość nie trwa zbyt długo. Po godzinie przychodzi i siada w tym samym rzędzie dziewucha, której nie znoszę. Jest lesbijką, ale to nie powód mojej antypatii. Sama nie wiem czemu to nadmieniam, czy to źle? Czy próbuję ją podświadomie przedstawić w złym świetle? Czy mam coś do lesbijek/gejów? Najprawdopodobniej tak. Jednak wracając do tematu, nie lubię jej towarzystwa, nawet nie mówi mi "cześć" a kilka razy czegoś ode mnie chciała i rozmawiałyśmy, byłyśmy też razem na imprezie firmowej, a ona udaje, że mnie nie zna. Sama jest bardzo niska, nieatrakcyjna, chyba niedawno rozstała się z dziewczyną. Ciągle komentuje mój wysoki wzrost i jest bardzo chamska, prostolinijna, mówi prosto z mostu, nie przejmuje się tym, że jest w ...
Komentarze
Prześlij komentarz