Ku motywacji i obserwacji postępów, odnośnie poprzedniego wpisu, postanowiłam pisać sobie samej codzienne raporty z tego co robiłam. Według podziału:
PORANEK do 11:00
POŁUDNIE do 14:00
POPOŁUDNIE do 17:00
WIECZÓR do 20:00
PÓŹNY WIECZÓR do 23:00
Podział ten będę zmuszona doprawić po swojemu, nie do końca mi on pasuje, bo z pracy wychodzę przeważnie o 16:00, i do 17:00 mam niewiele czasu, zazwyczaj do 17:00 jestem w domu, robiąc po drodze zakupy czy coś. Ale to w trakcie.
Oto pierwszy raport:
PORANEK do 11:00
- wstałam o 6:55, wzięłam prysznic, wyprasowałam ubranie, zjadłam małe śniadanie (znowu było na słodko, muszę zacząć znowu gotować jajka)
-makijaż, włosy i o 7:26 wyszłam z domu
-w drodze słuchałam audiobooka "A brief history of humankind" (dobrze mi się słucha/czyta z samego rana, kiedy mam najświeższy umysł)
-dotarłam do pracy punkt 9:00
-podlałam kwiaty, przygotowałam się do pracy, sprawdziłam pocztę
-odpisałam na wszystkie maile - z wyjątkiem jednego, wyszła jedna niefajna sprawa, która jest dla mnie niewygodna i ciągle zastanawiam się jak rozwiązać problem. Nie lubię problemów! Ale ciągle powtarzam sobie, że to powinno być fascynujące, jakieś wyzwanie :D Czegoś nowego się nauczę i dam sobie wyjść cało z najgorszej sytuacji.
POŁUDNIE do 14:00
-przeważnie się leniłam
-zjadłam obiad
-ograniczyłam social media <brawa>
POPOŁUDNIE do 17:00
-od 14:00 już w sumie tylko czekałam na wyjście z pracy, liczyłam na to, że skończę wcześniej. Tak jak ostatnio o 15:00, a niestety nie udało się i musiałam siedzieć planowo do 16:00. Swoją drogą jak się tak rozleniwiłam to nie wiem co będzie od września kiedy znowu trzeba będzie siedzieć długo w pracy
x nie umówiłam się do dentysty
x nie umówiłam się do fryzjera
x wróciłam do domu przed 17:00 i zjadłam obiad
WIECZÓR do 20:00
x bicze dla mnie za przesiedzenie w internecie ponad godziny!
- wzięłam się w garść i posprzątałam wreszcie rozgrzebane po pokoju ciuchy, odkurzyłam, pozmywałam i zrobiłam obiad na jutro do pracy <brawa>
- biorę się pracę, mam czasu do 23:00, trzeba skupić się na priorytetach
Planuję:
*zacząć notatki do pracy licencjackiej
*przygotować mail dla promotora
*przygotować materiały do wydrukowania na jutro
*przygotować plan w Minimal Plannerze
*ogarnąć paznokcie
*pielęgnacja
*znaleźć trening bez obciążania kolan
*wyszukać informacje potrzebne na jutro do pracy
PÓŹNY WIECZÓR do 23:00
Podsumowanie: chyba mogło być lepiej, ale nie było najgorzej. Najważniejsze, że cały dzień miałam w myślach swoje priorytety i to, że muszę działać. Przyznam, że rano bardzo zdemotywowała mnie pogoda. Ale trochę sobie uporządkowałam sprawy i wreszcie spisałam wszystkie zadania do pracy! Przynajmniej już wiem jak dużo mam do zrobienia i jak wiele czasu zmarnowałam! O losie.
Odrywam się od internetu i social mediów.
Peace & Love
Komentarze
Prześlij komentarz